piątek, 15 stycznia 2016

Sielsko, anielsko ... urobieni po pachy na wsi, czyli 2015 w wielkim skrócie


Dziś fb brutalnie uświadomił mi, że od założenia miłośliwkowego bloga minął już rok. 
Dlatego w końcu zabieram się za wpis, który chodzi za mną przynajmniej od grudnia, ale  jakoś ciągle nie wychodzi. Na swoje usprawiedliwienie mam tylko to, że pół roku byłam zajęta w chacie, a potem dopadła mnie ciążowa skleroza.

Życie w chacie. 
Słoneczny poranek, lekki wietrzyk, kawa na tarasie, śpiew ptaków, gazetka, leżaczek… po prostu sielskie życie - tak byście sobie to wyobrażali? Ja kiedyś też. ;)

A jednak, mimo, że w Sylwestra 2014/2015 obiecywaliśmy sobie z Gospodarzem mocno zwolnić tempo to w 2015:

- jak tylko zrobiło się ciepło wykończyliśmy drugi budynek  (sławną oborę, którą bardzo chciałam nazwać spichlerzem, ale nazwa już się tak przykleiła, że oborą pozostanie) - zrobiliśmy drewniane podłogi, ściany, okna, schody,  ubikację i kominek na dole

 
 - chłopaki zmajstrowlali  fronty do kuchni, łóżko, "umeblowali" przedpokój w chacie, zrobili skrzynie na pościel w domu 
i oborze 


- okaflowaliśmy piec

- ze schowka na dosłownie wszystko co trzeba było gdzieś schować zrobiliśmy swój pokój ("wszystko" zostało przeniesione do kolejnego schowka)

- wykosiliśmy 3,5ha łąki (nie do końca sami bo w lecie mieliśmy pomocnika)

- zaczęliśmy się grodzić - 5ha terenu to na prawdę bardzo dużo dziur, słupków i betonu noszonego po łące w wiaderkach

- Łukasz posadził 80 krzaczków borówki amerykańskiej i masę jakichś innych owoców (nie wiemy jeszcze co dalej  bo w 2015 nie mieliśmy nawet czasu zebrać porzeczek) + nawet przed zimą udało się  to wszystko ogrodzić osobną siatką więc jest szansa, że sarny wszystkiego nie zjedzą

- kupiliśmy nową dużą lodówkę

- skończyliśmy  sadzić skalniaki 

- wyrównaliśmy kolejną połać terenu przed chatą i wysypaliśmy żwirkiem

- zamówiliśmy i zamontowali balustrady + altanę, która jednak nie będzie stała tam gdzie myśleliśmy

- Łukasz z moim tatą zbudowali grilla i kilka murków oporowych (kamień wydobywaliśmy z prywatnego kamieniołomu czyli z hałdy  "na zakręcie")

- o tyle o ile - uprzątnęliśmy stodołę

- ściągnęliśmy z naszego lasu część powalonych wichurą buków (to znaczy sąsiad, a właściwie to jego koń ściągnął) i porąbaliśmy i pocięli  (a dokładnie pomocne ręce naszych przyjaciół porąbały i pocięły)

- dobudowaliśmy do obory nowy budynek, 
w którym w 2016 powstaną dodatkowe łazienki i sauna


- przenieśliśmy spod Krakowa jeszcze jeden mały drewniany budyneczek - na razie czeka na swoją kolej z remontem



- kupiliśmy i wyremontowali Defendera, który dzielnie służy nam od marca 2015 wożąc nie tylko gości, bagaże ale również  materiały budowlane

- Łukasz z kolegami wybetonowali dodatkowy zbiornik na wodę nosząc do studni wiaderka z betonem (niestety gotowy betonowy krąg studzienny uciekł chłopakom podczas toczenia przez stromy las)

- narobiliśmy trochę przetworów

- przyjęliśmy wielu świetnych gości, wydaliśmy setki śniadań i obiadów i upiekliśmy dużo pysznego chleba

-  finalnie na koniec roku powitaliśmy na świecie naszego synka

Sylwestra 2015/2016  za to przespaliśmy. 









środa, 27 maja 2015

FB - 7 grzechów głównych

http://www.goodfon.su/catalog/miscellanea/
FACEBOOK.

Za dużo reklam.
Za dużo śmieci.
Za dużo czasu.
Za dużo wszystkiego.

Jednak większość z nas docenia również możliwości jakie fb oferuje.
Dlatego tu jesteśmy.
Dlatego piszę ten tekst. 
Bo każdy z nas może dołożyć swoją cegiełkę, aby fb był bardziej interesującym miejscem.


Fejsbukowicza 7 dobrych nawyków:

1. Lub to co rzeczywiście Cię interesuje.

Za każdym razem, kiedy przyciszkasz przycisk lubię to, FB dowiaduje się czegoś o Tobie i Twoich zainteresowaniach. Nie wiesz jednak jak automat to zinterpretuje i jaki wpływ będzie to miało na zawartość Twojej tablicy. Dlatego lepiej nie lubić wszystkich 
i wszystkiego.

*Pan imieniem Mat Honan, wykonał  eksperyment: przez dwa dni lubił wszystko co zobaczył na swojej tablicy. Trzeciego dnia 

w jego aktualnościach nie pojawiała się już żadna żywa istota. Same firmy i ich reklamy. Dla wnikliwych link do artykułu I liked everything I saw on facebook for two days, here's what it did to me

2.Ogranicz pisanie na tablicach swoich znajomych.

Kiedy piszesz na tablicy znajomych, w zależności od ustawień prywatności, mogą widzieć to jego znajomi, znajomi znajomych lub równie dobrze cały świat. 
Jeśli chcesz komuś wysłać wiadomość- wyślij ją na priv.
Albo napisz maila.
A najlepiej po prostu zadzwoń.

3. Wyłącz powiadomienia z FB (push messeages) na telefonie.

Naprawdę nie potrzebujesz wiedzieć, kiedy ktoś polubi Twój post lub komentarz.
Powiadomienia wciągają Cię głębiej i głębiej. 
Kończysz tracąc swój cenny czas.

4. Poczuj się jak wydawca.

Staraj się publikować posty, które ludzie chcą czytać.
Nie traktuj FB jak targu próżności. Pomyśl, że Twoi znajomi to klienci.
Co chcieliby zobaczyć, o czym chcieliby przeczytać?

5. Sprawdź skrzynkę wiadomości Inne
Najprawdopodobniej nawet nie wiesz o jej istnieniu.
Większość wiadomości w tej skrzynce to spam. Jednak możesz tam również znaleźć wiadomość od przyjaciela z czasów dzieciństwa, który sprawdza czy Ty to Ty.
(FB nie powiadamia Cię o takich wiadomościach - wszystkie znajdziesz po otwarciu skrzynki odbiorczej w katalogu Inne.)





6. Sprawdź  informację zanim udostępnisz.
Udostępnij i wygraj iphona, 
Zaginął pies (post sprzed 3 lat), 
50 zwycięzców będzie ogłoszonych jutro,
Wygraj wycieczkę do Disneylandu.
Weryfikuj, weryfikuj, weryfikuj.
Jak?
Sprawdź datę publikacji oryginalnego postu.
Przeczytaj komentarze pod postem.
Sprawdź autentyczność strony. Tylko 200 lajków i iphone do wygrania?
Myśl.

7. Nie musisz przekonywać ludzi, że jesteś super. Po prostu bądź.

Jest szansa, że wtedy Twój fb znów będzie bardziej przyjazny.
Nie tylko dla innych, ale również dla Ciebie.

Pozdrawiam, Sara


źródło: social.fixer.com



wtorek, 14 kwietnia 2015

O wdzięczności i znakach STOP

Jeśli jedynym słowem, jakim modlisz się przez całe życie, jest „dziękuję” – to wystarczy.
Mistrz Eckhart

Jadę sobie autem przez miasto i nagle przechodzę na inny wymiar świadomości. Myślę świeci słońce, jest pięknie, jestem zdrowa, mam zdrowych rodziców, dzień należy do mnie.  W dosłownie kilka sekund ogarnia mnie wielkie poczucie szczęścia. Zdarza mi się czasem to samo jak znajdę leśne poziomki, ktoś przepuści mnie w kolejce do kasy czy uśmiechnie się do mnie na ulicy. 

Wszechogarniające poczucie szczęścia często wywołują we mnie rzeczy, których  równie często w swoim dzikim pędzie nawet nie zauważam. Bezpowrotnie  przegapiając swoją szansę na chwilę radości.

Każdy chce być szczęśliwy. Dla każdego szczęście to coś innego, każdy dąży do niego na swój sposób, a jednak potrzeba szczęścia łączy nas wszystkich.
Dokoła nas jest sporo ludzi, którzy mają bardzo wiele, a nie są szczęśliwi. Bo chcą czegoś innego. Są też ludzie, których los doświadcza okrutnie i nikt nie chciałby być na ich miejscu  - 
a  są szczęśliwi. Dlaczego? Bo są wdzięczni.

Ponoć to nie szczęście wywołuje wdzięczność, tylko wdzięczność wywołuje szczęście. Wdzięczność  jest więc najprostszą drogą do szczęścia.
Trudno jednak być wdzięcznym za przeciwności losu, które nie oszukujmy się, życie ma w pogotowiu dla każdego z nas.
Wg pewnego mądrego mnicha (Dawid Steindl - Rast) nie chodzi o to, żeby być wdzięcznym ZA każde, nawet to przykre doświadczenie, ale o to, żeby być wdzięcznym w każdej danej  (nam) chwili. Bo każda dana (nam) chwila, to okazja.

Jak to zrobić?
Najpierw trzeba się prostu zatrzymać. 
Bo lecąc przez życie często nie dostrzegamy okazji jakie niosą ze sobą chwile.

Zatrzymaj się. 
Rozglądnij się. 
Dopiero wtedy działaj.

To takie proste.
I takie trudne.
Bo w życiu większości z nas nie ma znaków STOP.
Musimy sami je sobie postawić.

Przez całe wakacje w chacie nie mieliśmy prysznica i bieżącej wody w domu. (Poza małym kranikiem i podstawionym pod niego plastikowym wiadrem). Po weekendzie zawsze wracaliśmy do domu mocno przykurzeni i przybrudzeni. Pod koniec wakacji zamontowali nam wannę - nadal nie było baterii,  ale zagrzaliśmy na piecu garnki  z wodą i wykąpaliśmy się. Po raz pierwszy w naszej chacie na wsi, w ciepłej wodzie, 
a nie w beczce z deszczówką. Jakież to było szczęście. Cieszyła nas ta kąpiel  jak dzieci cieszy prezent od Mikołaja. Potem zamontowaliśmy krany i piec, a kąpiel spowszedniała. Postanowiłam nad wanną przykręcić tabliczkę „Gorąca kąpiel” - taki mój znak STOP, który  przypomina mi  uczucie radości z "pierwszego razu". Pozwala mi się zatrzymać za każdym razem kiedy wejdę do łazienki. Działa.


Jak już się zatrzymasz - rozejrzyj się dobrze. Otwórz oczy, uszy, nos i serce.
Dopiero potem działaj.
Możesz zrobić  wszystko to,  co życie umożliwia Ci w tej danej chwili. 

I uwierz  -  większości danych nam chwil oferuje  okazję do radości.





czwartek, 12 marca 2015

Szybciej i taniej. Część pierwsza: Mućki

W drodze do naszej chaty, na  polach przy Dunajcu w sezonie pasą się dwie krowy. 
Tylko dwie.
W lecie często mijam sędziwą staruszkę, a czasem sędziwego staruszka prowadzącego  je na powrózku do domu. To starsze małżeństwo  to jedyni gospodarze na Zarzeczu, którzy jeszcze trzymają krowy. Podobnie jest 
u moich rodziców - jedna Mućka na całą wieś.

A jeszcze nie tak dawno temu, krowa była obowiązkowym elementem polskiego krajobrazu.
Była żywicielką, która całymi latami żyła z rodziną pod wspólnym dachem i zapewniała pożywienie. 
Krasula - szanowana i zadbana przyjaciółka rodziny.
Cały boży dzień na zielonym pastwisku.

Gdzie się podziały nasze polskie krowy?

Ano w wielkich gospodarstwach. 
Na fabrycznych halach,  gdzie gnój sam się sprząta, stoją równo w rządku i wysysane przez zmechanizowane dojarki jedzą zmodyfikowaną paszę.
Więcej paszy, więcej mleka, więcej cieląt, więcej mięsa, więcej leków, więcej paszy, więcej mleka, więcej cieląt, więcej mięsa.

Żebyśmy wszyscy,  Ci z miasta i  Ci ze wsi, mogli  wygodniej (bez wyprowadzania krowy na pastwisko, przechowywania siana na zimę, codziennego zbierania na widły gnoju i wymagającego krzepy w rękach dojenia), szybciej i taniej dostać więcej mleka (z rocznym terminem przydatności do spożycia),  więcej masła (z domieszką różnych dziwnych olejów), więcej śmietany (która  nie przypomina  śmietany od wiejskiej krowy) i  więcej mięsa (napakowanego antybiotykami i  hormonami).

Tanio, szybko, dobrze.

Dokładnie taką samą historię mogłabym opowiedzieć  o świnkach, kurach, jajkach, chlebie, pomidorach czy ludzkiej pracy. 
Bo „Szybciej i taniej” dotyczy każdej sfery naszego życia.

Ale jak często „szybciej i taniej” znaczy „dobrze”?

               
p.s. Zaczęłam od krów,  skończyłam na „filozofowaniu” ;) plus mam ochotę  przynajmniej na 10 dygresji. Ale jak już pewnie zauważyliście staram się nie pisać długich tekstów. Trochę dlatego, że Droga Czytelniczko, Drogi Czytelniku jesteście czasem trochę zabiegani, a trochę dlatego, że wszystko zostało już gdzieś przez kogoś napisane. Sami jesteście w stanie eksplorować temat zgodnie z własnymi potrzebami. Jednak ponieważ, jak mówi jeden mądry kolega „piramida żywności już nie wie gdzie ma górę a gdzie dół” to temat pokarmowy na pewno będzie przeze mnie kontynuowany. Jeden wątek na raz. Pierwsza myśl za płoty.

Jeśli jest coś o czym powinnam napisać, wiedzieć daj mi znać :)

 zdjęcie: ©lau Diu

czwartek, 5 marca 2015

Małe (wielkie) rzeczy

Każdy z nas ma, miał, a jak nie miał to na pewno będzie miał marzenia.
Każdy z nas ma swój kierunek w życiu, a jak zboczy z kursu to pewnie  kiedys wróci na właściwy tor, a nawet jak nie wróci to też świat się nie skończy.
Jak to mówi koleżanka z zagranicy: "taki żivot".

W naszych czasach życie pędzi w takim tempie, że ciężko w tym wszystkim się ogarnąć i dostrzec  czego tak naprawdę chcemy. I po co w ogóle tu jesteśmy.
Żyjemy po to by kupić super mieszkanie, lepszy samochód, pojechać na super wakacje i tak można by wymieniać bez końca.
Wszystko to jest w porządku, wszystko to jest nam bardzo potrzebne, bez tego przecież nie można żyć. ;)
Zapominamy jednak w tym wszystkim o czasie dla siebie, o tym  co lubimy robić.
Szkoda nam czasu, bo przecież jak można lepiej wykorzystać czas, jak nie pracując.

Zostawmy już to zrzędzenie. :)

Przecież przestrzeń, w której się poruszamy daje nam wiele możliwości i o każdej porze roku wyciąga do nas rękę.

Wiosna daje największego "kopa", dzień jest coraz dłuższy, a przyroda budzi się do życia.

Wyjdźmy więc  z naszych domów i  spróbujmy na początek przeznaczyć 2 razy po minimum 30  minut w tygodniu na spacer po lesie, parku czy też okolicy, w której żyjemy.

Gwarantuję, że zauważycie rzeczy, obok których codziennie przechodzicie i NIE widzicie.
Te rzeczy  też potrafią  bardzo cieszyć, tak jak nowe mieszkanie, samochód i cała reszta.

Zabierzcie ze sobą kogo chcecie, albo wybierzcie się sami. Nie ma to w ogóle  żadnego znaczenia.
Nie zabierajcie za to  telefonu, to wyłącznie czas dla Was.
Nie spieszcie się, przecież czym jest 30 minut w skali dnia, tygodnia czy miesiąca.

To nie jest  żadna terapia, to nie jest też reklama żadnego suplementu, który jest dobry na wszystko.

Otwórzmy nasze serca, nawet te najbardziej zatwardziałe i ruszmy się bo ruch to zdrowie.
Otwórzmy nasze oczy, bo widzą tylko to na co im pozwalamy. Niech dostrzegą ważne rzeczy.
W Japonii  podczas słynnego święta Hanami  tysiące Japończyków podziwia kwitnące wiśnie bawiąc się przy tym jakby to był cud z obcej planety.

Wy też macie swoje miejsce na tej planecie więc korzystajcie z niego!



środa, 4 marca 2015

Pobyt w Chacie Miłośliwka


Chata Miłośliwka to niezwykłe miejsce, które powstało z  miłości do natury, do przestrzeni i do ludzi.




Zapraszamy Was do naszego domu, położonego na wzgórzu  Cebulówki, na skraju bukowego lasu, z widokiem rozpościerającym się na Łącko, malowniczą dolinę rzeki Dunajec i łąckie sady. 

 

Nasza lokalizacja zapewnia pełne odcięcie się od cywilizacji,  a co za tym idzie również pewne  ograniczenia.

Do naszej chaty, zwłaszcza w sezonie zimowym, trzeba dostać się na własnych nogach. Spacer pod górę trwa średnio ok. 20-30 minut, warto zabrać wygodne obuwie.  

W szczególnych przypadkach możemy zjechać po Gości terenówką *bezpłatna wywózka dotyczy  głównie osób  na dłuższy pobyt, z dużą ilością bagażu, z małymi dziećmi, w czasie burzy czy deszczowej pogody itp. 
Wszystkie dodatkowe kursy są płatne. 
W przypadku mocno ośnieżonej auto uruchamiamy na łańcuchach, tylko w sytuacjach awaryjnych.

Na dole jest gdzie zaparkować. 

Gości przyjeżdżających komunikacją publiczną możemy za dodatkową opłatą odebrać z przystanku.


OFERTA
Nasz dom to tradycyjna górska chata zbudowana  w całości z drewnianych bali. 
Bardziej przypominamy górskie schronisko o podniesionym standardzie niż pensjonat czy hotel.
Dom składa się z parteru: taras, salon, kuchnia, jadalnia, łazienka i pokój gospodarzy oraz poddasza: pokój Ziółko, pokój Błękitek, górny salon oraz łazienka.
Na terenie gospodarstwa znajduje się także wyremontowany Spichlerz z dwoma dodatkowymi pokojami  oraz łazienkami.
Do dyspozycji gości pozostaje salon, jadalnia, taras oraz miejsce na ognisko.
Ze względu na skosy na poddaszu spanie w niektórych pokojach zorganizowane jest na dobrej jakości materacach. Dokładna rozpiska  znajduje się poniżej.

Całe nasze gospodarstwo zajmuje powierzchnię 5ha, w tym 1ha sadu, 1,5 ha lasu bukowego oraz łąka.

POKOJE
Pokój Ziółko 2- 5 osób (dwa podwójne materace, jeden pojedynczy)
Pokój Błękitek  2-8 osób (cztery podwójne materace)
Górny salon (przechodni)  2-4 osób *wykorzystywany w przypadku grup i wynajmu na wyłącznosć
Pokój Gospodarzy 2-3 osoby (jedno podwójne łóżko, dostawka)
Pokój Gościnny (drugi budynek)  2-4 osoby (jedno podwójne łóżko, dwa materace)
Pokój Leśny (drugi budynek) 2-10 osób (10 materaców)

Salon z kominkiem - 2 osoby  *wykorzystywany w przypadku grup i wynajmu na wyłącznosć

*Istnieje możliwość wynajęcia całej chaty na wyłączność lub dla grup - cena do uzgodnienia.

WYŻYWIENIE i KUCHNIA 

W chacie dostępne jest domowe wyżywienie. Staramy się  gotować zdrowo oraz używać jak najwięcej lokalnych produktów. Jeśli czegoś nie jecie - mięsa, glutenu itp. nie stanowi to dla nas problemu - przygotujemy dla Was pełnowartościowy posiłek bez wykluczonych z Waszej diety produktów.

OKOLICA I ATRAKCJE

wiosna/lato/jesień 
Szlaki turystyczne: Gorce, Pieniny i Beskid Sądecki: Łącko - Szczawnica, Trzy Korony, Modyń, Gorc, Turbacz, Mogielica
Szlaki rowerowe
Dunajec -  10 min drogi od domu
Spływy pontonowe i kajakowe Dunajcem
Tor kajakowy
Park linowy w Krościenku
Kąpielisko w Czorsztynie
zima
Szlaki turystyczne: Gorce, Pieniny i Beskid Sądecki: Łącko - Szczawnica, Trzy Korony, Modyń, Gorc, Turbacz, Mogielica
Wyciągi narciarskie: Szczawnica - Palenica, Kluszkowce - Czorsztyn, Krościenko
Termy: Szaflary, Gorący Potok

LOKALIZAJCA I DOJAZD
To czerwone kółko na mapie to my. Adres to Czerniec 34. Lecz nie dajcie zwieść nawigacji, która najprawdopodobniej wyprowadzi Was do małej wsi Czerniec po drugiej stronie rzeki.
Aby do nas dojechać skręcacie w Zabrzeży - jadąc od Krakowa lub Nowego Sącza  za kościołem w lewo, jadąc od Nowego Targu 
i Krościenka  przed kościołem w prawo. Następnie przejeżdżacie przez most na Dunajcu (niebieska linia),  od razu za mostem w lewo i trzymacie się cały czas lewej strony. Potem jedziecie wzdłuż samego Dunajca, przejeżdżacie pomiędzy drzewami, mijacie po prawej jedno gospodarstwo, potem kolejne (z garażem po lewej stronie). Możecie zaparkować za tym garażem *uzgodnione z sąsiadem, albo pojechać kawałek dalej i przed mocnym podjazdem w górę po prawej stronie będzie wypłaszczenie - tam również można zostawić auto. Z tego miejsca macie do nas na nogach jakieś 20 minut drogi. 
Można się do nas również dostać na nogach z Łącka - początkowo poruszacie się żółtym szlakiem, łódką przez rzekę (przeprawa darmowa i czynna do zmroku). W pewnym momencie odbijacie ze szlaku w prawo (wytłumaczymy Wam przez telefon dokładnie gdzie) i dochodzicie droga prosto pod nasz dom. To ok. 30 minut drogi z Łącka.
Współrzędne GPS 49° 32' 38.9184"  20° 26' 6.2592"


Zapytaj nas o szczegóły oraz cennik :)
rezerwacja@chatamilosliwka.pl
tel. 668 496 653 lub 509 156 266

*Przydatne informacje:
Prosimy o zabranie grubych skarpet lub kapci - w domu wszystkie podłogi są drewniane i nie chodzimy w butach. W chacie obowiązuje również bezwzględny zakaz palenia - na zewnątrz można palić co tylko się chce, włącznie z ogniskiem. 

Zapraszamy przez cały rok :)














środa, 25 lutego 2015

Oczy szeroko zamknięte

czyli o Tym, czego lepiej  łatwiej nie wiedzieć;

85 najbogatszych ludzi na kuli ziemskiej ma łącznie więcej pieniędzy niż 3,5 miliarda (połowa) mieszkańców Ziemi. To kwintesencja naszego powalonego świata.

Uwaga: Jeśli chcesz pozostać w błogiej nieświadomości nie czytaj dalej.
Ok. 50%  całego bogactwa naszej planety znajduje się w rękach 1% ludzi.

Jeśli Twój majątek przekracza w przeliczeniu 3650 dolarów to zaliczasz się do tej bogatszej połowy populacji Ziemi. Doceń to.

Jeśli Twój majątek przekracza 77 tys dolarów należysz do 10% najbogatszych ludzi świata.

Firmy farmaceutyczne wydają rocznie średnio 4 biliony dolarów rocznie na marketing skierowany do konsumenta czyli do Ciebie, 24 billiony dolarów na marketing skierowany do wypisujących recepty, czyli Twojego lekarza.

Wg danych BBC w  roku 2013 aż  dziewięć na dziesięć  firm "Big Pharma" wydało więcej pieniędzy na marketing niż na badania i rozwój.

W Polsce w 2013 roku na leki bez recepty wydaliśmy 9,6 miliardów złotych, a firmy farmaceutyczne wydają na reklamy leków blisko 80 milionów tygodniowo (6 razy więcej niż przemysł motoryzacyjny 
i dwa razy więcej niż cała branża finansowa z bankami na czele).

Większość marek produktów, jakie kupujesz na co dzień (w tym również kilka marek „eko”) należy do dziesięciu międzynarodowych korporacji: Kraft, Coca Cola, Pepsico, Mars, Johnson-Johnsons, Nestle, Unilever, Kellogg's, Mars, General Mills).
Powyższy fakt znacznie ułatwia prowadzenie kampanii promujących dany sposób żywienia i sztuczne składniki żywności. Również z wykorzystaniem mediów oraz  lekarzy i dietetyków.

*****

Teraz powinnam zaserwować Ci jakąś puentę czy refleksję,  ale chyba nic z tego nie będzie.

Wszystko zależy od tego, co postanowisz z powyższą wiedzą zrobić.

"Jeśli myślisz, że jesteś za mały aby coś zmienić, spróbuj zasnąć z komarem latającym za uchem" - Dalajlama XIV

*dane pochodzą ze źródeł: BBC, Oxfam, Credit Suisse, Bussines Insider; Grafika z popularnyi markami: Bussiness Insider, zdjęcia:Creapills